Martyna Wojciechowska, Kropka Tv Magazine [Poland] (4 December 2020) (2020) Change Photo · Add Pictorial · Add Another Cover. posted over a year ago by kinia883.
Jest wzorem i inspiracją dla wielu kobiet. Martyna Wojciechowska na każdym kroku udowadnia, że dla niej nie ma rzeczy niemożliwych. Podąża za marzeniami, a kolejne trudne doświadczenia tylko ją umacniają. Gwiazda ma za sobą operację ratującą życie, miała dwukrotnie złamany kręgosłup. Kilkukrotnie cudem uniknęła śmierci. Los jej nie oszczędzał… Prowadząca Kobiety na krańcu świata była gościem Miasta Kobiet. Co powiedziała? Martyna Wojciechowska szczerze o miłości. O czym już nie opowie? „Nauczyłam się nie wkraczać na zbyt intymne tematy” Martyna Wojciechowska o trudnych doświadczeniach Przemierza świat, pokonuje kolejne bariery. Martyna Wojciechowska ma na swoim koncie zdobycie Korony Ziemi, ukończyła Rajd Dakar. Wytycza nowe szlaki kobietom, a od niedawna skupia się na pomocy i założyła Fundację UNAWEZA, która wspiera bohaterki jej programów „Kobieta na krańcu świata”. „Zdałam sobie sprawę, że wszystko, co robiłam, doprowadziło mnie właśnie do tego miejsca. Zawsze wiedziałam, że sensem mojego życia jest pomaganie innym”, mówiła. Ale przede wszystkim, gwiazda spełnia się jako mama. Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale Martyna Wojciechowska ma za sobą wiele trudnych momentów. To one ją ukształtowały, pozwoliły przewartościować wiele kwestii. Dziś inaczej patrzy na życie. W jednym z wpisów na Instagramie najbardziej znana i ceniona podróżniczka w kraju przyznawała: „Połowę dzieciństwa spędziłam w szpitalach, gdzieś od czwartej klasy szkoły podstawowej chorowałam, mam wrażenie, że non stop. Przeszłam ciężkie operacje ratujące życie, chemioterapię, po drodze miałam inne poważne schorzenia: mononukleozę, zapalenie opon mózgowych. No i kilka wypadków na motocyklach, niestety. Mogę śmiało powiedzieć, że dostarczyłam moim rodzicom wielu trosk. Ale chociaż bardzo wcześnie i ja, i oni przekonaliśmy się, jak kruche jest życie, nie ograniczyli mi wolności, możliwości doświadczania”. Zobacz też: Martyna Wojciechowska: „Przeszłam ciężkie operacje ratujące życie, chemioterapię...” Podróżniczka opowiedziała o trudnych wydarzeniach z przeszłości Fot. Marlena Bielinska/MOVE Fot. Mateusz Stankiewicz/AF Photo Martyna Wojciechowska kilka razy otarła się o śmierć Na skutek różnych okoliczności Martyna Wojciechowska znalazła się kilka razy w sytuacji, w których mogła stracić życie. „To wyzwoliło we mnie ogromny głód potwierdzania sensu istnienia”, mówiła w VIVIE. W wywiadach wyznawała, ze momentem przełomowym był wypadek samochodowy na Islandii w 2004 roku, w którym zginał jej przyjaciel i operator, Rafał. „Zginął na moich oczach. Miał żonę, związek pełen miłości, trójkę dzieci. Położyłam na wadze Jego życie i swoje. Zdałam sobie sprawę, że jeżeli nie zbuduję czegoś głębokiego, jeśli nie zacznę dzielić się tym, co mam i co mogę zrobić dla innych, będę miała poczucie, że ta decyzja losu była bardzo niesprawiedliwa. W gruncie rzeczy On powinien przeżyć, zostać dla swojej rodziny i zrobić to, co miał do zrobienia”, wspominała podróżniczka w rozmowie z VIVĄ w 2019 roku. Leżąc ze złamanym kręgosłupem na szpitalnym łóżku podjęła decyzję, że zdobędzie Mount Everest. W niedzielę podróżniczka pojawi się w programie Miasto Kobiet. W rozmowie z prowadzącymi wyznała, że ma za sobą wiele trudnych momentów. „Gdybym chciała policzyć, ile razy byłam hospitalizowana, to nie jestem w stanie. (...) Może między 50 a 100, w którymś momencie przestałam liczyć, ile razy byłam w szpitalu. To nie jest coś, o czym się mówi, coś czy człowiek się chwali”, zwierzała się w Mieście Kobiet [cytat za Martyna Wojciechowska podkreśliła, że zawsze znajdowała w sobie siłę, by walczyć do końca i się nie poddawać. „Dwa razy złamany kręgosłup, poważne złamanie obojczyka, choroby tropikalne. To, co bardzo mnie ukształtowało to straty bardzo bliskich osób. To są takie momenty, kiedy miałabyś wytłumaczenie żeby zwolnić, żeby wyłączyć się z życia, zrezygnować, poddać się. Wiele razy w moim życiu byłam na kolanach i wiele razy pracowałam nad tym, żeby się z tych kolan podnieść”, mówi w Mieście Kobiet. Emisja programu Miasto Kobiet odbędzie się w TVN Style w niedzielę o godzinie Źródło: Miasto Kobiet, Sprawdź też: Martyna Wojciechowska: „Moje ciało to mapa pełna pamiątek. Pozwoliło mi robić rzeczy niezwykłe”. Podróżniczka w pięknych słowach o samoakceptacji Fot. Zdjęcia Mateusz Stankiewicz/Samesame
- Θмυми μሀбαшቬչዊж ωሓоβ
- Θсвቬ υኦи ጌիտէրиրաδо
Martyna Wojciechowska pokazała swoje najgorsze zdjęcie. Ujawniła też, czego dokonała po wypadku, w którym złamała kręgosłup. W środę 9 lutego Martyna Wojciechowska zamieściła na
"Parę razy doprowadziłam się na kraniec." źródło KAPiF Gdzie diabeł nie może, tam Martynę Wojciechowską (40 l.) pośle – można by rzec z odrobiną przekory. Mało kto wie, ale Martyna w wykształcenia jest ekonomistką. Jako nastolatka pracowała jako modelka. Potem przyszedł czas na Big Brothera i podróżowanie. Do tego wszystkiego dochodzi pasja motoryzacyjna. Wojciechowska jest też mamą. Jedno jest pewne – Martyna godzi ze sobą wiele obowiązków i wciąż żyje na pełnych obrotach. Nie zawsze było łatwo. Gwiazda udzieliła niedawno wywiadu w Urodzie Życia, w którym wspomniała o trudnych momentach, jak walka z ciężkimi chorobami: Zawsze powtarzam, że w jakimś sensie ukształtowały mnie wszystkie doświadczenie, które miałam w życiu. Nawet te bardzo trudne, jak chemioterapia, dwie ciężkie operacje ratujące życie, złamany kręgosłup. Że ta moja twardość i hardość wynikają w dużej mierze właśnie z tego, że nie rozczulam się nad sobą, tylko po prostu napieram. Kiedy np. leżę w szpitalu, to udaję przed całym światem, że nic mi się nie stało i w jakimś sensie to też przenosi się na mnie. Sama zaczynam wierzyć w to, że nic wielkiego się nie stało. Ale patrząc na to z drugiej strony – naukowcy udowodnili, że nawet kiedy zmuszamy się do śmiechu, to nasz mózg i tak zaczyna wydzielać endorfiny, więc w jakimś sensie to działa! Rzeczywiście, wydaje mi się, że parę razy doprowadziłam się na kraniec… Życzymy wszystkiego dobrego! Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
Martyna Wojciechowska jest znana ze swojego dobrego serca, co udowodniła chociażby adoptując pokrzywdzoną dziewczynkę z Tanzanii. Bardzo boli ją cierpienie niewinnych osób, dlatego zdecydowała się zaapelować także w sprawie Szymona. To ciężko chory nastolatek, którego życiowa historia aż wyciska łzy. Chłopiec od małego stawia czoła przeciwnościom losu, dlatego
Martyna Wojciechowska kilkukrotnie stanęła twarzą w twarz ze śmiercią. Gwiazda opisała swoją walkę o życie. Jej wpis daje nadzieje wielu innym Wojciechowska, to nie tylko dziennikarka i pisarka, ale przede wszystkim podróżniczka. W wieku siedmiu lat trenowała gimnastykę artystyczną. Mając osiemnaście lat, rozpoczęła pracę w agencji mody Legenda. Jako nastolatka została kierowcą rajdowym i jako jedyna Polka ukończyła rajd Dakar. W 1997 roku zaczęła tworzyć program o motocyklach dla łódzkiej telewizji kablowej ATV, niedługo potem zadebiutowała w TVN Turbo jako prowadząca magazyn Automaniak, którego scenariusz napisała na maszynie biurowej szła po wygraną jak po swoje. Nie poddawała się. Po każdym upadku miała jeszcze więcej determinacji, by się podnieść i działać. Jakby czuła podskórnie, że za swój wysiłek los ją wynagrodzi. I tak często się zdobyciu szczytu Mount Everest otrzymała telefon z propozycją posady redaktor naczelna polskiej edycji National Geographic oraz National Geographic Traveler. W sierpniu 2002 rozpoczęła projekt zdobycia Korony Ziemi, czyli najwyższych gór każdego z kontynentów. Jest trzecią Polką, która wspięła się na wszystkie siedem szczytów oraz drugą, która dokonała tego czynu w trudniejszej wersji Reinholda Messnera. Jej program Kobieta na krańcu świata cieszy się niesłabnącą oprócz tych wszystkich sukcesów Martyna ma także w swoim życiorysie ciemne karty. Podróżniczka aż dziesięć razy w swoim życiu ledwo uniknęła śmierci. Połowę dzieciństwa spędziła w szpitalach. Nie obce jest jej zmaganie z chorobą nowotworową i ma za sobą dwie poważne operacje i dwukrotnie złamany kręgosłup. Gdy była nastolatką do wanny, w której brała kąpiel, wpadła podłączona do prądu suszarka do włosów, a kilka lat później wybuchła motorówka, którą płynęła po jeziorze – miała poparzone ciało i twarz. Ale Martyna się nie poddaje. We wzruszających słowach dziękuje rodzicom za… wszystko:Połowę dzieciństwa spędziłam w szpitalach, gdzieś od czwartej klasy szkoły podstawowej chorowałam, mam wrażenie, że non stop. Przeszłam ciężkie operacje ratujące życie, chemioterapię, po drodze miałam inne poważne schorzenia: mononukleozę, zapalenie opon mózgowych. No i kilka wypadków na motocyklach, niestety. Mogę śmiało powiedzieć, że dostarczyłam moim rodzicom wielu trosk. Ale chociaż bardzo wcześnie i ja, i oni przekonaliśmy się, jak kruche jest życie, nie ograniczyli mi wolności, możliwości doświadczania. Nie stali się Tato, wiecie, że jesteście najlepsi na świecie? #DZIĘKUJĘZ pewnością wsparcie rodziców w najtrudniejszych chwilach było nieocenione. View this post on Instagram Połowę dzieciństwa spędziłam w szpitalach, gdzieś od czwartej klasy szkoły podstawowej chorowałam, mam wrażenie, że non stop. Przeszłam ciężkie operacje ratujące życie, chemioterapię, po drodze miałam inne poważne schorzenia: mononukleozę, zapalenie opon mózgowych. No i kilka wypadków na motocyklach, niestety. Mogę śmiało powiedzieć, że dostarczyłam moim rodzicom wielu trosk. Ale chociaż bardzo wcześnie i ja, i oni przekonaliśmy się, jak kruche jest życie, nie ograniczyli mi wolności, możliwości doświadczania. Nie stali się nadopiekuńczy. Mamo, Tato, wiecie, że jesteście najlepsi na świecie? #DZIĘKUJĘ! ???? @martawojtal #thankyou #bestparentsever #love #martynawojciechowska #freedombymartynaA post shared by Martyna Wojciechowska (@ on Apr 19, 2020 at 4:03am PDTMartyna Wojciechowska pokonała rakaMartyna wielokrotnie powtarzała, że ukształtowały ją wszystkie doświadczenie, które miała w życiu. Nawet te bardzo trudne jak chemioterapia. O swojej walce z chorobą nowotworową opowiedziała w 2015 roku w rozmowie z Urodą życia:Zawsze powtarzam, że w jakimś sensie ukształtowały mnie wszystkie doświadczenie, które miałam w życiu. Nawet te bardzo trudne, jak chemioterapia, dwie ciężkie operacje ratujące życie, złamany kręgosłup. Że ta moja twardość i hardość wynikają w dużej mierze właśnie z tego, że nie rozczulam się nad sobą, tylko po prostu napieram. Kiedy np. leżę w szpitalu, to udaję przed całym światem, że nic mi się nie stało i w jakimś sensie to też przenosi się na mnie. Sama zaczynam wierzyć w to, że nic wielkiego się nie stało. Ale patrząc na to z drugiej strony – naukowcy udowodnili, że nawet kiedy zmuszamy się do śmiechu, to nasz mózg i tak zaczyna wydzielać endorfiny, więc w jakimś sensie to działa! Rzeczywiście, wydaje mi się, że parę razy doprowadziłam się na kraniec…Po zakończeniu choroby podróżniczka zrobiła wszystko, aby we Wrocławiu powstał szpital dla dzieci chorych na raka Przylądek nadziei. Postarała się o sponsorów i z własnej kieszeni dorzuciła 50 tysięcy złotych. Jest wyjątkowo dumna z tego swojego „dzieła”. W jednym ze swoich tatuaży zawarła nawet współrzędne tego Wojciechowska z rodzicami Martyna Wojciechowska z rodzicami na prezentacji autorskiej kolekcji -Freedom Wolf Edition. Przemysław Kossakowski i Martyna WojciechowskaAdam StrebFan dobrej muzyki i ambitnych filmów. Lubi dzień kończyć dobrym serialem z Netflixa lub HBO. Entuzjasta dalekich podróży do ciepłych krajów. Czuje się dobrze wszędzie tam, gdzie są przyjaciele.
Martyna Wojciechowska pierwszy raz o wypadku. Pokazuje, jak wygląda po operacji. "21 szwów. Wojciechowskiej. W poprzednim, kilka lat temu, zginął jej operator, a ona uszkodziła sobie
Martyna Wojciechowska pierwszy raz o śmierci ojca jej córki: "Rzuciłam wszystko. Dla nas obu to była potworna tragedia" Zrezygnowała z programu, żeby być przy córce. Martyna Wojciechowska ma za sobą naprawdę trudny rok. W rozmowie z magazynem "Flesz" tłumaczy, dlaczego nie zobaczymy tej jesieni ósmego sezonu "Kobiety na krańcu świata". Opowiada też pierwszy raz o śmierci ojca swojej córki Marysi, Jurka Błaszczyka. To wyjątkowo wzruszająca rozmowa. Wojciechowska zrezygnowała z programu z powodu śmierci byłego partnera! W styczniu, kiedy już cała ekipa programu była spakowana na wyjazd, by nakręcić pierwszy odcinek programu, wydarzyła się tragedia. Nie pojechaliśmy. Tuż przed wyjazdem, w lutym, zmarł na nowotwór Jurek, czyli ukochany tata naszej córki Marysi. Dla nas obu to była potworna tragedia. Plany wyjazdowe nie miały już żadnego znaczenia. W tak ekstremalnych sytuacjach robi się tylko jedno – jest się przy dziecku. Rzuciłam wszystko", mówi Martyna. W maju Martyna Wojciechowska zdecydowała się jednak pojechać na plan pierwszego odcinka „Kobiety na krańcu świata”, na Florydę. Nie sama. "Przyszedł taki moment, że chciałam zabrać Marysię i uciec gdzieś od wszystkiego. Nagromadziło się tyle emocji, że nawet dla mnie, osoby bardzo silnej, było tego za dużo. I wtedy pomyślałam, że Mania zawsze marzyła, żeby wyjechać ze mną na kraniec świata i zobaczyć, jak pracuję. Poleciałyśmy więc razem na nagrania pierwszego odcinka ósmego sezonu, na Florydę ", opowiada Martyna. Potem przyszedł kolejny cios, wypadek motocyklowy i dwie operacje Martyny na złamany obojczyk. Dla mnie to jest naprawdę trudny moment. S zczególnie, że najważniejsza jest Marysia. Chciałabym być sprawna dla niej, żeby móc wspierać moje dziecko ", mówi Martyna. Więcej na ten temat przeczytacie w nowym magazynie "Flesz". ZOBACZ: Martyna Wojciechowska na okładce magazynu "Flesz"! Pierwszy raz zdradza, z jaką chorobą walczyła! Martyna Wojciechowska z córką...
Martyna Wojciechowska przeżywa obecnie swoją drugą młodość. Przez wiele lat gwiazda, która była w nieustającej podróży, nie miała na nic czasu, nie dbała o swoje życie prywatne, igrała z ogniem uczestnicząc w niebezpiecznych eskapadach. W tym czasie Martyna miała kilka groźnych wypadków, w tym złamany kręgosłup.
Martyna Wojciechowska w najnowszym wywiadzie nawiązała do wypadku samochodowego sprzed lat, w którym brała udział. Gwiazda odniosła się też do trwającej wojny w Ukrainie. Martyna Wojciechowska w najnowszym wywiadzie dla "Wysokich Obcasów" wypowiedziała się na temat trwającej w Ukrainie wojny. W programie podróżniczki "Kobieta na krańcu świata" wielokrotnie pojawiały się kobiety, które doświadczyły okrucieństwa też: Martyna Wojciechowska o sytuacji na Ukrainie. "Dziś rano obudziliśmy się w innym świecie" [FOTO]Martyna Wojciechowska wspomina wypadek sprzed lat: "Nie wiedziałam, czy będę chodzić""Przez te ostatnie 13 lat, bo tyle istnieje program, relacjonowałam dramatyczne historie, które działy się gdzieś w świecie, wierząc, że my tego nie doświadczymy. Myliłam się" - wyznała rozmowie Martyna wróciła również pamięcią do wypadku z 2004 roku na Islandii. Zginął w nim przyjaciel Martyny Wojciechowskiej - Rafał Łukaszewicz. Ona sama przeżyła, choć nie wiadomo było, czy będzie chodzić. Wszystko przez złamany kręgosłup."Ja przeżyłam, choć przez kilka miesięcy nie było wiadomo, czy będę chodzić, bo miałam złamany kręgosłup. I nagle znajdujesz się w takiej sytuacji, gdy z jednej strony czujesz się ocalona, a z drugiej rozumiesz, że to wielka i trudna do udźwignięcia odpowiedzialność. Zastanawiasz się, dlaczego los zdecydował, że to ty przeżyłaś" - wyznała przez długi czas zastanawiała się, dlaczego ona przeżyła, a przyjaciel, który miał rodzinę: żonę i trójkę dzieci, takiej szansy nie dostał. Od tamtej pory gwiazda bardzo chciała pomagać innym i założyła fundację."Postanowiłam wtedy, że przeżyję nie jedno życie, tylko dwa. Pewnie nie byłoby programu 'Kobieta na krańcu świata' ani fundacji UNAWEZA, gdybym nie zdecydowała wtedy, że muszę wypełnić swoje życie dodatkową wartością, żeby nadać mu sens - powiedziała dziennikarka. Galeria Te gwiazdy mogą pochwalić się gromadką dzieci [FOTO] Rozlicz PIT i przekaż 1 procent Fundacji Radia ZET
Martyna Wojciechowska stara się nieustannie motywować kobiety. Ostatnio opublikowała zdjęcie, które powstało niedługo po poważnym wypadku, podczas którego złamała kręgosłup.
Martyna Wojciechowska od lat tworzy reportaże z najdalszych zakątków globu, szczególną uwagę poświęcając kobietom. W jej programie "Kobieta na krańcu świata" widzowie mogą śledzić niezwykle poruszające historie niezwykłych przedstawicielek płci pięknej. Teraz w "Wysokich Obcasach" dziennikarka opowiedziała o ich sile, wojnie, a także własnym wypadku. Kiedy podróżniczka udzielała wywiadu, wojna w Ukrainie trwała już miesiąc. Mówiła, że wszyscy coraz bardziej zdają sobie sprawę, że wolność nie jest dana raz na zawsze i w każdej chwili może nam zostać odebrana. Bo choć po II wojnie światowej wszyscy mówili "nigdy więcej", historia zweryfikowała te Od 1945 roku pokój trwał łącznie 26 dni, a według niektórych specjalistów tylko dwa dni. Wietnam, Afganistan, Bałkany, konflikt izraelsko-palestyński, Sudan Południowy, Syria – to się działo i dzieje na naszych oczach. (...) W programie "Kobieta na krańcu świata" często zajmujemy się skutkami wielu konfliktów zbrojnych. (...) My w tym czasie kochaliśmy się, rodziliśmy dzieci, budowaliśmy domy, braliśmy rozwody. Nie chcę powiedzieć, że nie zauważyliśmy tego dramatu. Jednak łatwiej nam było o tym nie myśleć na co dzień, bo był daleko. Przez te ostatnie 13 lat - bo tyle istnieje program - relacjonowałam dramatyczne historie, które działy się gdzieś w świecie, wierząc, że my tego nie doświadczymy. Myliłam się - przyznała Martyna Wojciechowska w rozmowie z Agnieszką WojciechowskaMartyna Wojciechowska – koniec sezonu Dzień Dobry TVNNastępnie aktywistka zwróciła uwagę na sytuację kobiet w Ukrainie. Prowadzą one walkę w schronach, są lekarkami i pielęgniarkami, gotują dla żołnierzy i szyją siatki maskujące dla wojska. Ponadto tamtejsza armia jest jedną z najbardziej sfeminizowanych na świecie, ponieważ płeć piękna stanowi w niej aż 17 proc. Dziennikarka podkreśliła, że choć "na barykadach ginie więcej mężczyzn niż kobiet, to najczęściej kobiety muszą potem nieść skutki wojen".- Historia pokazuje, że to zwykle mężczyźni wywołują wojny, a kobiety i dzieci są ich największymi ofiarami. (...) Zostałyśmy tak wychowane, że musiałyśmy się nauczyć współpracy i negocjowania. Jesteśmy bardziej konsultacyjne i dążymy do porozumienia, często nawet kosztem własnych interesów. Myślę, że gdyby kobiet u władzy było więcej, to potrafiłybyśmy wychodzić z sytuacji podbramkowych bez zbrojnych konfliktów - stwierdziła Wojciechowska o sile kobiet i swoim wypadkuDziennikarka w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów" powiedziała również, że obecna wojna opiera się nie tylko na bombardowaniach, ale toczy się również w ludzkich głowach, ponieważ wszyscy odczuwają strach, panikę i brak bezpieczeństwa. Według niej to właśnie dlatego polskie kobiety są tak silne - to pokłosie wojen, powstań, Nieraz się przekonałam, że my, kobiety, umiemy tworzyć sieć pomocy i wsparcia, dzięki której łatwiej nam przetrwać. (...) Doświadczyłam bardzo dużo dobrego od kobiet. To kobiety dały mi w życiu zawodowym wielką szansę. To kobiety mnie otaczają. I to one, co od lat obserwuję – tu, w Polsce i daleko na krańcach świata – odważnie biorą sprawy w swoje ręce - mówiła Martyna odwołała się też do bardzo bolesnych wspomnień, czyli wypadku samochodowego z 2004 roku, kiedy ona przeżyła i miała złamany kręgosłup, a jej przyjaciel, operator zginął na miejscu. Wówczas z jednej strony czuła się ocalona, a z drugiej rozumiała, że to wielka odpowiedzialność. Dziś przyznaje: "Pewnie nie byłoby programu 'Kobieta na krańcu świata' ani fundacji UNAWEZA, gdybym nie zdecydowała wtedy, że muszę wypełnić swoje życie dodatkową wartością, żeby nadać mu sens. Często czuję, że to, co robię, nie jest pracą, tylko misją".Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji na Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. także:Autor:Sabina ZiębaWysokie ObcasyŹródło zdjęcia głównego: Bartosz Krupa/East News
. 85 477 67 14 277 412 288 210
martyna wojciechowska złamany kręgosłup